Milý pane Bohušku…

czyli listy do Hrabala

listy – reaktywacja

Miły Panie Bohuszku, tak siedzę sobie przed biurkiem, za oknem prószy śnieg, a ja z uporem maniaka przenoszę listy do Pana w nowe miejsce, a przy okazji robię sobie w głowie podsumowanie roku, a właściwie to dwóch lat, tych dwóch lat, których tu brakuje… I tak sobie myślę, że pora wrócić tu, gdzie się rodzi spokój, uśmiech i pogoda ducha, tu, gdzie troski, blaski i cienie dnia wyglądają inaczej, inaczej się też wylewają, innym strumieniem słów. Jakoś tak spokojniej, ciszej, melancholiczniej, odwracając tragizm życia w jego komedię.

Dwa lata to dużo, mówią ludzie, dwa lata życia i ostateczne pożegnanie z beztroskimi czasami studenckimi. Myśli Pan, Panie Bohumile, że potem stajemy się innymi ludźmi? Patrzę na nas wszystkich, zmieniamy się, a właściwie dostosowujemy, dopasowujemy elastycznie jak glina, jak plastelina do otaczającej nas twardej rzeczywistości. Zmieniamy ubiór, styl, kolor włosów, miejsce zamieszkania, ale chyba wszyscy, którzy pojawiali się w moich listach, w gruncie rzeczy zostali tacy sami, choć już trochę dalej nam od siebie (do siebie). Pojawili się też nowi ludzie, pojawiali się z nowym miejscem pracy, najpierw jednym, w ogromnej fabryce, teraz drugim, spokojnym biurem, moim własnym królestwem… I pojawili się też mimowolnie gdzie indziej, prywatniej… głębiej w sercu, choć czasem tylko przelotem.

I pewnie refleksje z nimi związane i z moim obecnym życiem będą najczęstszym tematem listów do Pana, Panie Bohumile po ich reaktywacji, która była jednym z moich postanowień noworocznych. Oby im się szczęściło w nowym miejscu i roku .

4, Styczeń, 2009 Posted by | Příliš hlučná samota | 4 komentarzy

   

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.